Mała zmiana, wielki efekt
Przez około 2 miesiące codziennie rano starałam się zaczynać dzień, zapisując dokończenie tego zdania:
„Dziś chcę się czuć…”
To proste ćwiczenie pomogło mi codziennie zastanowić się, jak chcę się czuć, zanim świat narzuci mi swoje tempo i oczekiwania.
Jak zwykle przy takich małych i z pozoru banalnych eksperymentach, wniosków było znacznie więcej, niż się spodziewałam 😁🤗
1. Świadomość emocji – wybieram, jak chcę się czuć
Samo przypominanie sobie rano, że mogę pomyśleć, zastanowić się i podjąć decyzję, jak chcę się czuć, i świadomie wpływać na to samopoczucie, już było dla mnie wartością. Przypomnienie, że okoliczności mają na nas wpływ na tyle, na ile na to pozwolimy.
Nie zawsze łatwe, ale zdecydowanie warte wykształcania w sobie 🙂
2. Emocje kierują działaniem – decyzje zaczynają się od pytania: „Jak chcę się czuć?”
Podjęcie decyzji rano i przypominanie sobie w ciągu dnia o tym, jak chcę się czuć, wpływało na moje wybory.
Bo jeśli podejmowałam decyzję, że chcę się czuć produktywna – podejmowałam inne aktywności i plany niż wtedy, gdy chciałam się czuć np. zrelaksowana czy rozpieszczona.
3. Otwieranie się na nowe emocje
Zwykle operujemy bardzo podstawowymi terminami: radosny, szczęśliwy, smutny, wkurzony, poirytowany, zmęczony czy wypoczęty.
A zastanowienie się nad tym, jak chcę się czuć, i wsłuchiwanie się w swoje potrzeby sprawiało, że pojawiały mi się nieoczywiste odpowiedzi: spokojna, rozpieszczona, pełna energii, sprawcza, wesoła.
4. Wolność w emocjach – pozwalam sobie czuć wszystko
Zwykle dążymy do uczuć i stanów, które określamy jako pozytywne, co jest dość oczywiste.
Robiąc to zadanie codziennie, zdałam sobie sprawę, że mam wolność i prawo zdecydować również, że danego dnia mogę chcieć się czuć wkurzona albo zmęczona.
Zamiast je wypierać, uznawałam je i podążałam za nimi – i to często przynosiło lepsze efekty.
Co ciekawe, bycie poirytowaną danego dnia zwiększało moją produktywność – bo to uczucie stawało się impulsem do działania i znajdowania lepszych rozwiązań.
Niby oczywiste, ale warto było tego doświadczyć.
5. Nie ma jednego słusznego sposobu, jak chcę się czuć
Mało które określenie powtarzało się codziennie.
Dla mnie to dowód, że jesteśmy różnorodni, a dążenie do tego, żeby zawsze czuć się w jeden określony sposób, może być ograniczające.
Jak chcę się czuć? To pytanie nie ma jednej odpowiedzi – i to jest piękne.
6. Plany dnia wpływają na emocjonalną intencję
To, jak chciałam się czuć, zależało też od moich planów na dany dzień – inne odpowiedzi pojawiały się w weekend, inne w tygodniu.
To pokazało mi, że warto codziennie sprawdzać swoje emocjonalne potrzeby – bo one też się zmieniają.
Codzienne pytanie, które robi różnicę
Zaczynanie dnia od prostego pytania: „Jak chcę się dziś czuć?” pozwoliło mi nie tylko lepiej zrozumieć siebie, ale też wpływać na swoje samopoczucie i decyzje.
To mały rytuał, który daje wielką moc – zachęcam Cię, spróbuj. Być może stanie się on Twoim codziennym kompasem emocji.
