Jak rozwijać cierpliwość jako rodzic i nie zwariować?
„Ale wy macie cierpliwość” – usłyszeliśmy ostatnio kilka razy w kontekście dzieci.
I chyba nic bardziej nie mogło mnie zaskoczyć, bo wydaje mi się, że cierpliwości brakuje mi co chwilę.
No ale może nie bez przyczyny przyjaciółka nazywa mnie „wyluzowaną mamą” już od prawie czterech lat. To sprawiło, że temat cierpliwości nas – jako rodziców – stał się obszarem naszych przemyśleń i ostatnich rozmów. Jak rozwijać w sobie cierpliwość jako rodzic? Jak zachować luz i nie stresować się w codziennym chaosie? Dyskusje były naprawdę ciekawe, bo akurat spotkaliśmy się z bardzo różnymi osobami – z dziećmi w różnym wieku i w różnej liczbie 😉
Z wszystkich tych rozmów wyłoniła się jedna ważna myśl:
Choć dajemy naszym dzieciom przestrzeń do bycia odpowiedzialnymi (np. naszą 4-latkę zachęcamy, żeby sama zamówiła sobie sok w restauracji czy poprosiła o dodatkowy talerz, a w sklepie samodzielnie kupiła wymarzoną zabawkę), to nie zakładamy, że zachowają się jak dorośli ani że zawsze będą spokojne czy grzeczne.
I znowu – nie chodzi o to, że nigdy takie nie są.
Jesteśmy zachwyceni, gdy siedzą w restauracji i wcinają swoje danie, albo gdy schodzą spokojnie z karuzeli, bo ta właśnie przestała się kręcić.
Ale nie oczekujemy, że będą spokojnie czekać na jedzenie w restauracji, gdy na stole nic nie ma.
Nie dziwi nas, że płaczą, gdy koleżanka wychodzi do domu – mimo że zobaczą się jutro (przecież one chcą się bawić teraz, a w ogóle – kiedy jest to „jutro” i co to znaczy!?!).
Wiemy, że czasem to:
– nieuzasadniony (według nas) wybuch emocji (np. gdy mama zrobi coś szybciej, a dziecko chciało samodzielnie),
– ciekawość świata (gdy wkłada się nogę do kałuży… po kolano),
– samodzielność (gdy na talerzu ląduje góra płatków, bo „ups! Za dużo mi się nasypało”),
– zabawa i radość życia (gdy obsypane piaskiem nogi machają nad stołem),
– albo po prostu zmęczenie, zazdrość czy potrzeba zwrócenia na siebie uwagi.
Czy to dobre wychowawczo?
Nie wiem.
Ale wiem jedno: nam, rodzicom, to pozwala żyć z większą radością i cieszyć się tymi drobiazgami razem z nimi.
A teraz Ty!
Jakie są Twoje sposoby na zachowanie luzu w codziennym chaosie?
Czy masz swoją małą „strategię przetrwania”?
Podziel się w komentarzu – może Twoja perspektywa pomoże komuś innemu spojrzeć na rodzicielstwo z większym spokojem 💛
